#historie opowiedziane

Historie opowiedziane – kobiece rozmowy u Natuli. Spotkanie z Kasią Kwiecień.

Kasia – kobieta o duszy vintage, twardo stąpająca po nowoczesnych realiach digital. Tworzy wyjątkowe Mieszkanie w kamienicy, gdzie opowiada o tym, jak znaleźć swoje cztery kąty i odkrywać Wrocław, pisze o modzie na Fashionbranding.pl i współprowadzi podcast Myśli Zebrane o świadomym życiu, ekologii, feminizmie i otaczającym nas świecie. Jest specjalistką od strategii i komunikacji marek, które przygotowuje na co dzień pracując w agencji wizerunkowej Fu-Ku Creative Concept. Krótko mówiąc włada słowem jak Zorro szpadą, aby każde zdanie miało swoje miejsce i znaczenie. 

Kasia przemierzająca wrocławskie ulice w poszukiwaniu wyjątkowych kamienic

Natalia: Na co dzień pracujesz w branży mody, czy to wpływa na Twój sposób „konsumowania” tego świata? 

Kasia: Na pewno! Choć nie w taki sposób, jak mogłoby się wydawać. Raczej możecie wymazać z pamięci obrazy zakodowane przez film „Diabeł ubiera się u Prady” czy seriale „Seks w wielkim mieście” i „Emily in Paris” 😉 Ani to blichtr, ani wysoko rozwinięty zakupoholizm. Bardzo dużo o funkcjonowaniu tego rynku dowiedziałam się na studiach, które miały szczęście być bardziej praktyczne niż teoretyczne: w London College of Fashion (UAL), na Komunikacji wizerunkowej (UWr) oraz Komunikacji i mediach (SWPS). Lubię modę! A to nie oznacza kompulsywnych zakupów co weekend, drzwi niezamykających się od wizyt kurierów i paczek z prezentami od marek. Wręcz przeciwnie – tym bardziej świadomie wybieram przedmioty, którymi się otaczam. Ale mimo to mam sporo rzeczy, trudno mi się z nimi rozstać, więc zrobiłam eksperyment! Przez rok nie kupowałam ubrań. 

To brzmi intrygująco, opowiedz więcej o swoim detoksie!

Od stycznia do grudnia 2019 roku zakupy modowe ograniczyły się do bielizny – a cała reszta była surowo wzbroniona 😉 Zależało mi na tym, żeby zaobserwować, co najczęściej noszę, zrobić porządki w szafie i sprawdzić, jak to się ma do domowych finansów. Co ważne, nie odseparowałam się od bodźców zakupowych – chodziłam do galerii handlowych, przeczesywałam strony internetowe, a przede wszystkim normalnie pracowałam, więc niemal każdego dnia miałam styczność z potencjalną pokusą. Koniec końców, rok minął w ekspresowym tempie, a ja nie odczułam wielkich potrzeb! Swoją klasę potwierdziły torebka Przywara-Strzałka, którą mam już kilka lat i nadal prezentuje się świetnie, moja ulubiona retro żółta sukienka oraz Tyrmandówka Risk made in Warsaw. Podsumowanie finansowe też nie zaprezentowało się zbyt spektakularnie – folgowałam sobie na wyjazdach i uzupełniłam biblioteczkę. A najtrudniej chyba było się powstrzymać w sklepach vintage! Jeśli interesuje Was coś jeszcze w obszarze detoksu, zapraszam na bloga.

O właśnie, jak już jesteśmy przy temacie vintage, powiedz, czym się kierować przy zakupach w second handach?

W gruncie rzeczy tym, czym w innych sklepach. Czyli metką – tą ze składem. Poza tym, czy to jest basic, czy pasuje do reszty elementów w szafie. W ciucholandach można trafić na wyjątkowe perełki znanych domów mody czy trudno dostępnych marek – ale do tego trzeba większej świadomości. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i nie liczyć na złoty strzał i odhaczenie wszystkiego z listy zakupów po jednej wizycie. Łut szczęścia odgrywa tu dużą rolę! Szczerze przerażają mnie za to wszystkie H&M-y, Zary i inne popularne firmy, których produkty dopiero co zostały wytworzone, a już znajdują się w drugim obiegu! 

Kasia w natulowym golfie TULA – dostępny w 4 kolorach: beż, fiolet, bordo, koniak.

A masz jakieś skarby, z których jesteś szczególnie zadowolona?

Kaszmirowy sweter, skórzana torebka przywieziona z Turynu, wszystkie plisowane spódnice – to wyjątkowe znaleziska! Uwielbiam rzeczy z historią. Gdzieś z tyłu głowy słyszę ten głos rozsądku – czy aby na pewno potrzebuję danej rzeczy, czy może to działa przypływ emocji lub chęć poprawienia sobie humoru. To często jednak mocno świadome decyzje. Ale będąc w tym wątku Waszej uwadze polecę też sklep charytatywny Na dobrą sprawę – nie tylko wybieracie ubrania z drugiej ręki, ale też wspieracie potrzebujących.

Kasia, Ty nawet mieszkanie masz z drugiej ręki – skąd pomysł na kamienicę?

Kamienica to styl życia 😉 I nostalgia za tym, co było. Za historią, przestrzenią. Docelowo marzę o pięknej starej willi gdzieś niedaleko morza i lasu, ale póki co, na tym etapie życia i z konkretną wizją klimatycznego domu z duchem przeszłości, przytulności – nie mogło być inaczej. Czynszówki są świetnie zlokalizowane (zazwyczaj w centrum miasta), a to dla mnie ważne, bo po Wrocławiu poruszam się głównie pieszo i komunikacją miejską, do tego dają duże pole manewru, ale są i wymagające. To nie jest mieszkanie dla każdego. Trzeba dużo wytrwałości, pomysłu i cierpliwości! Takie budynki pełne są niespodzianek. Poszukiwanie swojego lokum w kamienicy nie było łatwe, a poradników – co kot napłakał, więc postanowiłam stworzyć internetową przestrzeń wymiany opowieści, odczarowania kamienic, które okryły się kiepską sławą. Tak powstał blog mieszkaniewkamienicy.com, później wspólnie z Jackiem Sterczewskim zorganizowaliśmy projekt w ramach Mikrograntów (ogólnomiejski program wsparcia oddolnych inicjatyw lokalnych, w ramach którego mieszkańcy i mieszkanki Wrocławia mogą realizować swoje pomysły na kreatywne wydarzenia wytwarzające szeroko rozumianą kulturę w mieście) – gdzie pokazaliśmy, że wystarczy chwila czasu i parę chętnych rąk, aby zadbać o wspólne przestrzenie. Posprzątaliśmy kilka kamienic na Przedmieściu Oławskim, pogadaliśmy o tym, jak fotografować architekturę i zorganizowaliśmy warsztaty DIY dekoracji talerzy. To było dla mnie fantastyczne doświadczenie!

Cztery kąty Kasi – pełne ciepła, kolorów i vintage skarbów

A co takiego jest w tej nostalgii, w przeszłości? 

Dla mnie to kopalnia inspiracji! Gromadzę stare gazety lifestylowe (np. Ty i ja), czytam sporo o przemianach społecznych, kulturze, o tym jak łączy się moda z życiem codziennym – dzięki temu moja perspektywa nabiera kontekstu. Widzę przyczyny i skutki, powiązania z tym, co dziś możemy zaobserwować, a oprócz tego na pewno kształtuję estetykę. W ogóle uważam, że powinniśmy się tego uczyć w szkole! Może wtedy łatwiej byłoby przeciętnemu człowiekowi organizować przestrzeń publiczną, dbać o przyrodę, urządzać domy czy komponować stroje. 

Wracając do mody – obserwując Cię odnosi się wrażenie, że masz bardzo określony styl i wiesz dokładnie, jak ma wyglądać Twoja szafa czy mieszkanie. 

Zdecydowanie! Choć w mojej szafie nie brakuje kolorów i wzorów, wszystko tworzy spójną całość – dość charakterystyczną. Natomiast myślę, że to wynika z osobowości i nastawienia. Przyglądam się uważnie guzikom, patrzę na podszewkę. Patrzę na formę i materiał wykonania. Dostrzegam drobiazgi, na które niewiele osób zwraca uwagę. Szukam kiedy, gdzie, jak i dlaczego powstały dane rzeczy. Niby czasem spotykam je przypadkiem, ale nigdy nie są z przypadku 😉 Wiele osób lubi mówić, że przecież to chodzi tylko o wygodę, że marki nie mają znaczenia, że to nieistotne co się nosi, to uważam, że mijają się z prawdą. Gdyby tak było, to wszyscy chodzilibyśmy w jednakowych mundurkach. A jednak z jakichś powodów decydujemy się na granatowe sweterki albo tęczowe bluzy, sportowe buty lub szpilki. I kluczem nie jest tu tylko okazja! Podobnie z meblami, elektroniką czy dekoracjami. 

Ulubiona natulowa rzecz Kasi – koszula FEEL GOOD

A czym jest dla Ciebie odpowiedzialna moda?

To zabrzmi górnolotnie, ale tak sobie myślę, że podstawą wszystkiego są 4 sprawy: miłość, zrozumienie, czułość i szacunek. Z nimi łączy się chęć odkrywania, cierpliwość, ale i odwaga! Mając tak silnie wpojone wartości trochę nie wyobrażam sobie jak otępiała szaleć na wyprzedażach, dopasowywać się do jakiejś modły czy nie mieć swojego zdania. A stąd już krok do swojego stylu i odpowiedzialnej mody.

Może się wydawać, że to dodawanie ideologii do ciucha, ale… Mam na to argument – ten ciuch funkcjonuje w jakimś biznesowym systemie, jest w konkretny sposób wytworzony, a zatem wpływa na człowieka i środowisko naturalne. Proekologiczne materiały, poszanowanie praw pracowników (polecam Wam obejrzeć film True Cost), unikanie nadmiaru, wprowadzenie do swojego domu zasad less waste to tylko kilka myśli, które mi przy garderobie towarzyszą. Uczę się z Fashion Revolution i dzielę własnymi doświadczeniami w tym zakresie w podcaście Myśli Zebrane.

O, to dobry adres! Wiele osób nawet nie wie, gdzie szukać sprawdzonych informacji i edukować się w temacie świadomego życia. Powiesz, skąd pomysł na Twój podcast?

Z pomysłem przyszła do mnie Marta Gutsche – znamy się jeszcze z początków działalności internetowej, gdy obie prowadziłyśmy typowo szafiarskie blogi. Z czasem po prostu zaczęłyśmy gadać na różne tematy i wiele osób mówiło, że chętnie by się z nami spotkało na kawę i pogaduchy. Nawet próbowałyśmy coś we Wrocławiu zorganizować, ale… stwierdziłyśmy, że podcast to będzie odpowiednia droga do dzielenia się przemyśleniami w obszarze ekologii, codzienności, feminizmu, świadomego życia i społeczeństwa. Nie odżegnujemy się od polityki, dyskutujemy o prawach i wolności, akceptowaniu siebie, podsuwamy nasze sposoby na organizację czasu, rozmawiamy o Instagramie i innych zdobyczach technologii. Staramy się pobudzić innych do budowania własnych opinii i przemyślanych działań w takim zwykłym życiu.  

Wrocławskie kamienice obfitują w piękne posadzki

Podcast, blogi, dodatkowe działania…Wygląda na to, że jesteś bardzo zajętą osobą! A tu jeszcze praca 😉

Mam to szczęście, że w pracy realizuję też swoją pasję – modę. Jeszcze mi się nie znudziła, mimo, że jest wyczerpująca! Trzeba być elastycznym, jednocześnie dużo przewidywać, trochę czytać dane, sprawnie obserwować i wyciągać wnioski, ciągle ćwiczyć kreatywność. W tego typu pracy jak moja wyobraźnia łączy się z bardzo przyziemnym podejściem. Czas często jest nieograniczony – media społecznościowe przecież nie śpią. Poza tym trudno jest wytłumaczyć wielu właścicielom firm, że ważne są cele, znajomość rynku i konkurencji, mocne DNA, wartości marki i… charakterystyka klienta. Bez tego trudno dziś doradzić co do Facebooka i Instagrama, akcji promocyjnych czy miejsc sprzedaży. 

Dlaczego? 

W obecnych czasach nie wystarczy już tylko mieć dobry produkt. On się obroni na krótką metę. Ale co dalej? Warto sobie zadać kilka pytań, m.in. o to, jaka jest wizja marki i dlaczego klient ma wybrać właśnie tę markę, a nie inną. Co sprawi, że będzie lojalny? Odpowiedzi na nie powinniśmy znaleźć w strategii, która wyznacza kierunek i jest punktem wyjścia. Dalej już trzeba być elastycznym i sporo analizować! Natomiast wiele szczególnie polskich autorskich marek nie ma ani strategii, ani tego podejścia. Nie mówiąc już o komunikacji. „Grzechów” i niedociągnięć można by wymieniać naprawdę dużo! Wynika to głównie z braku świadomości i przeświadczenia, że kolejna dresowa marka jest czymś wyjątkowym 😉

A jaką rolę w marce odgrywa komunikacja?

Myślę, że sporą. To nie tylko opis produktu, ale też wyraz sesji zdjęciowej, ton komunikacji – czy jesteśmy jako marka kumplem, czy może tajemnicą albo ekspertem-przewodnikiem. To jak się pokażemy i opiszemy ukształtuje to, jak inni nas będą odbierać, jakie skojarzenia w nich wywołamy. Z resztą – w życiu też panują takie zasady 😉 Słowo i obraz mają znaczenie, więc nie możemy do nich podchodzić niedbale. I tu znowu pojawia się pewna odpowiedzialność – uważność. Poza tym… to opowiadanie historii. A wtedy jako odbiorcy treści – łatwiej jest się nam z nimi utożsamić.

Na koniec powiedz jeszcze, co robisz w wolnym czasie!

Powiem tak – w normalnych czasach –  odwiedzam targi staroci (szczególnie wrocławski Młyn), przesiaduję w kawiarniach ze znajomymi, odwiedzam muzea, podróżuję na krótkie dystanse (wszędzie w poszukiwaniu kamienic!) i sporo czytam. Ta ostatnia czynność zmobilizowała mnie do skonstruowania biblioteczki wysokiej po sufit – żeby wszystkie książki spokojnie się zmieściły. Kiedyś mam nadzieję dzielić się ze światem wyjątkową biblioteką pełną mody i architektury! Nie mogę też doczekać się powrotu tańców i koncertów – nic tak nie odpręża po ciężkim tygodniu pracy. Uwielbiam spacery! Od niedawna towarzyszy mi w nich zaadoptowany pies – Piernik. Dużo czasu zajmuje też prowadzenie własnych profili w mediach społecznościowych. Wbrew pozorom 😉

Na koniec kilka wskazówek, poleceń i umilaczy 😉


Kasię spotkasz TUTAJ 😊
Ten artykuł ilustrują zdjęcia wykonane przez: Lindę Parys, Kasię Kwiecień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *